Przyznaje. Trochę się zarumieniłam..., ale tylko trochę!
- Hmm, co mam teraz kwiczeć, piszczeć ze szczęścia, że cię zadowoliłam? - opowiedziałam nabierając niski ton.
Odchyliłam głowę w prawo i dokańczałam zupę jarzynową.
- Jak wolisz. - odpowiedział i wzruszył ramionami.
- Dobra. Wiesz na co mam teraz ochotę? - zapytałam z entuzjazmem w oczach.
- No na co - odpowiedział od nie chcenia.
Spojrzałam się na niego złowieszczo.
- Jeśli nie chcesz wiedzieć, to nie, twoja strata - powiedziałam obojętnie
- Nie! To znaczy tak! No chcę wiedzieć.
- Więc odkąd tu jestem, to... Jeszcze się nie zabawiłam na całego, pomyślałam, że jeśli chcesz to możemy dzisiaj popływać w jeziorze, w nocy.
- Nago? - spytał uśmiechnięty, jak pies czekający na kość.
- Wolne żarty. Jeśli chcesz to możesz, ale mnie zobaczysz najwyżej w krótkich spodenkach i koszulce - odpowiedziałam.
- Zawsze coś - wzruszył ramionami - Skarbie, a dlaczego pytasz właśnie mnie? - zaczął bawić się moimi włosami.
Chwyciłam jego rękę, spojrzałam mu się w oczy i powiedziałam:
- Bo nikt nie jest tak głupi by pływać w jeziorze w nocy, o ile wiesz to jest zakazane. A mi się "trochę" nudzi.
Odniosłam miskę po zupie. Szłam w stronę domku, lecz Mike mi oczywiście przeszkodził.
- Okej, to o której?
- Hmm, może o 1:30? - zadałam mu pytanie.
- Oszalałaś?! O tej godzinie..
- Mów jeszcze głośniej. - powiedziałam z sarkastycznie ze złością w oczach.
<Michael?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz