- No cóż..., chyba tyle przeżyłem, że nic mnie już nie zaskoczy... - stwierdziłem
- Mówisz jak jakiś stary zgred - mruknęła
Wzruszyłem ramionami.
- Nie trzeba być starym by mieć dużo przeżyć - zauważyłem
Siadła normalnie. Spojrzałem na zegarek
- Koniec na dzisiaj - stwierdziłem
- Serio? - zapytała
- Ano..., zadziwiająco szybko przeleciało - powiedziałem zsuwając się na ziemię
Sam zrobiła po chwili to samo. Wolno ruszyliśmy w drogę powrotną nic do siebie nie mówiąc. Widocznie każde z nas miało coś do przemyślenia. Weszliśmy między domki i potrącił mnie jakiś chłopak. No cóż... Jakoż, że jestem największym pechowcem świata był to jeden ze "świty" Mark'a, który mógł być nawet w porządku jednak widocznie wierzył, że Mark ma równo pod sufitem.
- Patrz jak łazisz! - wydarł się na mnie
- Patrzę, ty na mnie wpadłeś - powiedziałem dość cicho i całkiem spokojnie
- No chyba nie - warknął
Wzruszyłem ramionami.
- To wy się znacie? - zapytała zdziwiona Sam
- Ja znam każdego - powiedziałem szczerząc do niej zęby.
< to kto dokończy?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz