Podczas gdy chłopaki się zagadali ja zaczęłam rozglądać się ciekawie po domku lekarskim. Nie był duży i brakowało w nim wyposażenia. Za to pacjentów było sporo. Oprócz ośmiolatka, którego właśnie bandażował Nathan w kącie siedziały jeszcze dwie dziewczyny, obie mocno poparzone. Bez słowa zgarnęłam kilka rzeczy z półki na leki i medykamenty, po czym podeszłam do dziewcząt. Nie protestowały, kiedy zaczęłam je opatrywać, ale nie były też skłonne do rozmowy, więc znowu zaczęłam słuchać przekomarzań chłopaków.
- Noc, przeszkadzasz tu – mówił właśnie Nathan
- Skoro tak twierdzisz – mruknął czarnowłosy, po czym wstał wolno i ruszył do drzwi – Jak nas stąd wyganiasz to się zmywamy
- Nie zgrywaj się Noc – prychnął lekarz – Bo jeszcze twoja towarzyszka uwierzy, że naprawdę się przejąłeś. A właśnie może mi powiesz, kim ona właściwie jest i czemu włazi gdzie nie potrzeba…..? – urwał, gdy znaczącym chrząknięciem zwróciłam na siebie uwagę, – Co ty robisz….? – wydukał zdumiony
- Wykonuję swoje obowiązki i opatruję rannych – odparłam spokojnie
- Ale….
- Nie rób takiej głupiej miny Nath – parsknął Noc, nonszalancko opierając się o drzwi – Ness jest lekarką i jak widać zna swój fach
(Noctis?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz