- Co to miało być?! - krzyknęła szeptem Sara
- Cicho, żyje - mruknąłem podchodząc bliżej
Z głowy spadł mu czarny, kowbojski kapelusz odkrywając łysą głowę. Był ubrany w skórzaną kurtkę i jakieś stare spodnie moro. Na nogach nosił zwykłe adidasy, a przy pasie miał dwa noże.
- Może ich być przecież więcej, SSP zawsze chodzą w kilku - mówiła dalej Sara
- To nie SSP, to Łowca Nagród - powiedziałem przewracając go na plecy.
Sara zaraz umilkła.
- I niby co chcesz z nim zrobić? - zapytała po dłuższej chwili milczenia gdy zdążyłem mu zwinąć noże i rewolwer, którym do niej strzelał
- Zależy - powiedziałem
- Od? - nie dawała za wygraną, gdyż oczekiwała jednoznacznej odpowiedzi
- Od tego kiedy się obudzi - wyjaśniłem
- Dasz radę go przenieść telekinezą czy mam go taszczyć pieszo? - zapytałem
Sara próbowała, na początku wyglądało to, że da radę, ale nagle walnęła nim o ziemię.
- Czyli mnie... - mruknąłem
Nie obudził się, mnie to nie zdziwiło, ale Sarę chyba jednak trochę. Złapałem go za ramiona i zacząłem ciągnąć w kierunku drogi. Sara ruszyła w ślad za nami.
- Daleko chcesz go ciągnąć? - zapytała
- Do drogi.., potem zależy gdzie zaparkował - wyjaśniłem
Kiwnęła głową. Zatarganie tego dryblasa do drogi zajęło nam jakieś 20 minut, a to i tak dość szybko z takim obciążeniem. Jedynym plusem był fakt, że gościu nie zaparkował daleko i szybko zobaczyłem jego czerwoną terenówkę. Przeszukałem mu kieszenie i wyciągnąłem kluczę, otworzyłem auto i zapakowałem go za kierownice. Zmieniłem kolor na pomarańczowy, potrzebowałem tego teraz by nas nie tropił. Zmieniłem mu szybko parę wspomnień by myślał, że zatrzymał się na postój. Odwróciłem się do Sary.
- Ty zawsze masz pomarańczowe tęczówki? - zapytała
- Ym... - mruknąłem odwróciłem na chwilę głowę i moje oczy wróciły do naturalnego - niebiesko-zielonego
- Może lepiej chodźmy z powrotem? - zaproponowałem
- Nie będzie nas szukał? - zapytała
- Wątpię, pomyśli, że mu się przyśniło - odpowiedziałem
Kiwnęła głową niepewnie i ruszyliśmy z powrotem
< Sara?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz